piątek, 2 września 2016

pavlopasadskie platki



Upolowanie tych cudnych pamiątek z Rosji, chwilę w Petersburgu mi zajęło... Tandetne podróbki słynnych wełnianych chust wiszą dosłownie na każdym kroku, a zależało mi na oryginale. Te zaś są w większości sklepów z suwenirami , ale ich ceny są zawrotne- pięć i więcej razy droższe niż przewidział producent! 

Uzbrojona w cierpliwość znalazłam jednak skromny z zewnątrz, malutki sklep firmowy;) Ciężko było zdecydować się na parę spośród lawiny/wodospadu/kosmosu wzorów czekających wewnątrz.


Poniżej moje zdobycze,a tutaj link do poczytania (u Emnildy;)) o fabryce i chustach;)

 Jestem gotowa na ulubioną porę roku- jesień! <3 ;D




*Nawet metek szkoda mi od nich wyrzucić bo bardzo podoba mi się, że na każdej jest nazwa wzoru i nazwisko jego autora;) 

2 komentarze:

  1. ze zgrozą przyznam, że wybrałabym... białą! Aczkolwiek czerwona też zacna :D

    OdpowiedzUsuń